Kochać wszystkich, nikogo nie oszczędzać! Wolne w święta? Najnowsze . Złe Obrazki 37 . Kwestia perspektywy. Władza o władzy ku przestrodze dbając o obywatela .
Oprócz wyprzedaży Steam wystartował także z plebiscytem na najlepsze oraz najgorsze gry. Tak jak w ubiegłym roku możemy nominować gry w danych kategoriach na tej stronie. Głosowanie zamyka się wraz z końcem Steam opisuje dane grupy:"„Kochać wszystkich, nikogo nie oszczędzać” Gry nas rozbawiają i sprawiają, że chociaż na chwilę odrywamy się od smutków dnia codziennego i ciężkich okresów naszego życia… i bądźmy szczerzy, rok 2017 był dla wielu osób ciężki. Z tego powodu właśnie KPNS pragnie wybrać grę, w której nie istnieje żadna walka lub konflikt.„Wybór ma znaczenie” Zabawa w grach leży w podejmowaniu decyzji, a ta nagroda powędruje do tej, która ma ich w bród. Może istnieje 31 sposobów na zdobycie twierdzy głównego złego? Może droga ku romantycznej przyszłości tylko czeka, aż przebędziesz ją z jednym z wielu potencjalnych partnerów? A może zajmiesz się hodowlą jedwabników? Wszystkie te kwestie mają wspólną cechę: wybór zawsze należy do ciebie.„Mój senny koszmar” Ta nagroda jest nieco myląca, bo ta gra nie jest jedynie koszmarem. Ona wkrada się do każdej twojej myśli. Ta gra nie wymaga poświęcenia twojego czasu. To ty go jej oddajesz.„Babciny obiadek” Istnieją gry, które cię ekscytują. Istnieją gry, które dają ci szczęście. Istnieją również gry tak intensywne, że aż reagujesz całym swoim ciałem. Mówimy o nogach jak z waty. Mówimy o pocących się dłoniach. Mówimy o atakach paniki. Mówimy o twoich znajomych, którzy przypominają ci o oddychaniu. Mówimy o babcinym obiadku.„Nie przepraszaj za nic” Nagroda ta jest przeznaczona dla gry, którą kochasz mimo wszystko. Czy ma jakieś wady? Być może. Czy inni nie rozumieją waszej miłości? Na pewno. Ale nie martw się, nie ma się o co obwiniać. To czysta przyjemność.„Wszystkie psy wojny puszczone ze smyczy” Poeta nie mógł ująć tego lepiej. Ta gra nie oferuje może największych fajerwerków... ale oferuje coś lepszego. Potencjał. Potencjał bycia potężną siłą natury. Albo i nie. Kto wie. Jesteś panem na włościach i nikt nie będzie ci mówił, co masz robić.„Nie do wiary” Bądźmy szczerzy: gry mogą zawierać w sobie dosyć absurdalne elementy… od historii, które napędzają fabułę, poprzez przedmioty wymagane do pokonania przeszkód, aż po samych głównych bohaterów. Ta nagroda przeznaczona jest dla gry, która posiada kluczowy komponent, który poza kontekstem wydaje się szalony, ale podczas rozgrywki sprawia, że nawet powieka ci nie drgnie, bo w tej chwili ma sens.„Dusza Witruwiusza” Człowiek witruwiański był wyobrażeniem idealnej formy według Leonarda. W podobnym stylu KPNS chce uczcić najlepiej zbudowaną postać... bez znaczenia, czy jest to człowiek, obcy, przedstawiciel rasy antropologicznych kotów czy czarna krowa w kropki bordo.„Nie do opisania” Ta gra jest jak... w zasadzie to jest bardziej podobna do... wyobraź sobie połączenie... a wiesz co, nie umiem jej opisać, po prostu w nią zagraj.„Owoc miłości” Z tej gierki żadna nowość, a członkowie zespołu stojącego za nią zdążyli już wyhodować brody, których nie powstydziłby się rasowy czarodziej. Ale że rodzice z nich na medal, to wciąż wspierają swoje dziecko, wydając nowe aktualizacje po tych wszystkich latach.„Łooooo, stary! Akademia niewystarczająco jasno opisała tę nagrodę w ubiegłym roku. Spróbujmy jeszcze raz. Ta nagroda jest dla „Las Vegas Parano” gier komputerowych.„Lepsze, niż się spodziewaliśmy” Wszyscy to kiedyś odczuliśmy. Podekscytowanie na myśl o tej jednej produkcji, zamówienie jej w przedsprzedaży, nerwowe oczekiwanie na zakończenie pobierania i w końcu upragnione granie. A emocje i wrażenia z niego płynące? Jeżeli swoje możesz określić słowami „Jaram się bardziej niż Rzym za Nerona”, to znasz już swojego kandydata do tej nagrody.„Dopisek” Jesteś członkiem Komitetu Przyznawania Nagród Steam, a to oznacza, że twój głos się liczy! Jaką dodatkową kategorię powinniśmy dodać do Nagród Steam 2017? Najlepsze wykorzystanie latarni morskiej? Najlepsza gra do słuchania Hamiltona? Limitem jest twoja wyobraźnia (i twoje niejasne poczucie przyzwoitości)!"Macie swoich kandydatów?

Cele te de facto nie doczekały się pełnej realizacji. Zostały za to w roku 2015 rozszerzone w Agendzie 2030. Co kryje dokument, którego sygnatariuszem jest Polska? Jakim stanie się świat w wyniku realizacji 17. Celów Zrównoważonego Rozwoju i 169. powiązanych z nimi zadań? Agenda 2030 niby nikogo do niczego nie zmusza.

Byli ze sobą na tyle długo, że pamiętali nie tylko swoje pierwsze, ale i drugie imiona, znali tak dobrze, że wiedzieli już po mowie ciała, kiedy które z nich kłamie, i kochali tak bardzo, że akceptowali swoje najbardziej ześwirowane dziwactwa. Na przykład to, że ona nie była w stanie zasnąć, jeśli nie umyła wszystkich blatów i nie poodkurzała przed spaniem i to, że on zawsze prosił o frytki na osobnym talerzu w IKEI, żeby przypadkiem nie zalały się sosem z klopsików. Choć w sumie to nic, prawdziwym wyznacznikiem ich poziomu zakochania, był fakt, że gdy żartowali na temat tego, że będą mieli razem dziecko, żadne z nich nie dostawało ciarek przerażenia na całym ciele i nie zaczynało instynktownie biec w ciemności w bliżej nieokreślonym kierunku, byle tylko uciec od tej wizji. Oboje pracowali, jak przystało na dorosłych, poważnych i odpowiedzialnych ludzi, 5 dni w tygodniu, po przynajmniej 8 godzin dziennie, tocząc heroiczną walkę ze wszystkimi wyzwaniami, za które im płacili. Które nie raz wyczerpywały ich jak utrzymanie porządku w kawalerce, więc gdy już czuli, że ich baterie padają i potrzeba regeneracji, a przynajmniej przerwy, on wpadł na pomysł. „Genialny w swej prostocie”, jakby to zaskreczował DJ Adamus w programie Jakuba Wojewódzkiego. Pomysł ten brzmiał: jedźmy na weekend w góry! Przyznacie, że genialne, prawda? Ona, nie mając za bardzo wyjścia, również przytaknęła i z radością zaczęła przeglądać z nim hotele, żeby znaleźć ten jeden jedyny najjedyńszy, w którym poczują się jak królowie, jak Książę William i Księżna Kate. Tyle, że bez tłumu gapiów przed wejściem i dzikich paparazzi na drzewach. I znaleźli! Dziewięciopunktowy w skali Bookingu, czterogwiazdkowy w skali astronomicznej i zajebisty w skali ich własnej. Zarezerwowali, namalowali w swoich głowach pejzaż górskiej sielanki, z dala od miejskiego zgiełku i sąsiadów na przemian katujących ich audycjami Radia Maryja i rozklepywaniem mięsa na schabowe, i wyczekiwali dnia, gdy białe górskie pasmo rozciągnie przed nimi niezmącony spokój. W końcu ten moment nastał, spakowali do walizek wygodne ciuchy na lenienie i wycięte na zbliżenie, wsiedli do auta i śpiewając wodny przebój Lykke Li, ruszyli w stronę górskich źródeł! Po dotarciu na miejsce, odebrali karty do swojego pokoju, wjechali na 3 piętro, szybkim ruchem ściągnęli kurtki i buty, i wskoczyli na łóżko, ze zwinnością urwisów, które w dzieciństwie zarwały niejeden stelaż, rozkoszując się odprężającym widokiem białych szczytów za oknem. Było dokładnie tak jak sobie zaplanowali: spokój, przyroda i tylko ich dwoje. Do momentu, aż nie usłyszeli przeraźliwego ryku, rozdzierającego ciszę jak Rejtan szaty. Autorem tego szlachtującego membrany popisu wokalnego nie był ani niedźwiedź napadający na turystów, ani turyści uciekający przed niedźwiedziem, ani nawet jeleń grzebiący z nudów w ziemi. Tak przeraźliwy i niemożliwy do pohamowania dźwięk, mogło wydać z siebie tylko jedno zwierzę: dziecko! Beczące dziecko w pokoju nad nimi sadystycznie zabiło atmosferę intymności, sprzyjającą zdobyciu innych szczytów niż górskie, ale nie poddawali się. Przed wyjazdem zaplanowali, że odpoczną i mieli zamiar dopiąć swego, nawet, gdyby mieli się od tego zmęczyć. Postanowili skorzystać z innych niż łóżko atrakcji hotelowych, przebrali się w mięciutkie szlafroki i zjechali windą na basen. Na basen, na którym aż roiło się od dzieci, jak od piranii w Amazonce. Skakały z brzegów, biły się piankami, rzucały piłką i pływały w kółkach. Wszędzie! Rycząc wniebogłosy w trakcie wykonywania każdej z tych czynności. I będąc w bezruchu zresztą też. Widok tego oczka wodnego w pełni opanowanego przez mikrusy między drugim, a jedenastym rokiem życia, nieprzestrzegające żadnych zasad BHP, nie mówiąc już o zwykłym pożyciu międzyludzkim, wyglądał jak plan zdjęciowy nowego horroru Hitchcocka. W momencie, gdy jeden 5-latek myśląc, że Jego noga jest dziecioprzepuszczalna, rozpędzony odbił się od niej lądując na płytkach z charakterystyczną pieśnią na ustach, którą fonetycznie można zapisać jako „łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee”, a drugi, zapominając, że nie jest na wuefie w szkole i nie gra w zbijanego, trafił Ją mokrą piłką w głowę, Oboje stwierdzili, że przegrali tę walkę i czas na kapitulację. Nie odpuszczali jednak wojny, wciąż wierząc, że są w stanie wygrać ten spór o odpoczynek. Było jednak zbyt późno na wycieczkę po którymś ze szlaków, a też nie po to przyjechali na łono natury, by chodzić po knajpach, więc zdecydowali się na ostatnią dostępną opcję – partyjkę bilardu. Wszak była to gra tylko dla dorosłych, ze względu na jej niebezpieczeństwo związane ze śmiercionośnymi bilami napędzanymi przez cyklopogenne kije. I fakt, że żeby dosięgnąć do stołu, trzeba mieć te metr sześćdziesiąt. Wjechali więc na poziom z kawiarnią, którą otaczał taras widokowy i gdy tylko drzwi od windy się rozsunęły, ich oczom ukazał się batalistyczny krajobraz rodem z „300”. Chłopiec w bluzie z Kaczorem Donaldem wspinał się na stół z uzami, trzymając pod pachą kij, którym ciągle coś strącał, natomiast dziewczynka z niebieską kokardą we włosach ciągnęła go za nogę, próbując sprowadzić na ziemię. Wiedzieli, że lada moment dojdzie do rozlewu krwi, więc żeby nie być tego, świadkami wcisnęli guzik z cyfrą „3” na tablicy w windzie i wrócili do pokoju. – Jutro też jest dzień – rzucił z troską On do Niej, gdy przymierzała się do wzięcia rozpędu i uderzenia głową w ścianę, po czym poszli spać, licząc, że jutro faktycznie będzie lepiej. Noc upłynęła spokojnie, blask księżyca wpadał im przez okno oświetlając stolik z niedopitym winem musującym, jednak poranek przyszedł wcześniej niż się spodziewali. O 6:30 w pokoju nad nimi włączyła się ta sama syrena alarmowa, która roztrzaskała w drobny mak atmosferę zbliżenia dzień wcześniej. Półprzytomni, wątpiąc, że ktoś na małoletnim tenorze wciśnie przycisk pauzy, zwlekli się z łóżka i oddali się rytuałowi porannej toalety, przy akompaniamencie tupotu małych stóp dobiegającym z korytarza. Czyści i pachnący, z resztkami nadziei na romantyczny weekend, zjechali na poziom -1, do sali jadalnej na śniadanie, licząc, że ponakładają sobie naleśniki ze świeżymi owocami i miodem, na które w ciągu tygodnia nigdy nie mają czasu, i tym razem nie zastali bitwy Spartan pod Termopilami. Nie. To co wyświetliło im się na siatkówkach oczu było prawdziwą bitwą o Śródziemie z „Władcy Pierścieni”. Oddziały szkrabów, jak rozjuszone byki, atakowały wszystko co było w zasięgu ich głów, siejąc popłoch wśród cywili, szturmowcy, sięgający głowami ponad blaty z jedzeniem, przejmowali teren dekorując rozpaćkanymi pomidorami i Nutellą otoczenia wokół siebie, a cała ta batalia odbywała się przy gorliwym dopingu nowo narodzonych. On i Ona wzięli w dłoń po bułce i oscypku i ewakuowali się z powrotem do windy, najszybciej jak tylko było to możliwe. Gdy w końcu nastała niedziela, dzień wyjazdu i powrotu do normalności, pakując swoje walizki do samochodu płakali ze szczęścia, ciesząc się, że już nikt nie obudzi ich niekontrolowanym płaczem w środku nocy i przyrzekli sobie jedno: koniec z seksem. Przynajmniej dopóki nie przejdzie trauma. autorem zdjęcia w nagłówku jest Team Dalog
muzyka Czesław Majewski, słowa Andrzej Bianusznagranie radiowe - 1975XII KFPP Opole - Koncert Premiery - 1975
Temat 1: ,,Kochać wszystkich, nikogo nie oszczędzać”!Temat 2: „Boże, chroń nas przed tymi, co chcą dla nas dobrze, bo przed tymi, co chcą źle, obronimy się sami”. Drewniane podłoże trzeszczało w rytmie kulejących kroków. Lekki wiatr wzbijał w powietrze drobiny pyłu, wirujące w ostatnich promieniach słońca. Mógł bez problemu spojrzeć w niebo – pozostałości dachu zapadły się do środka. Chmury płynące powoli nad jego głową nabrały już sinego odcienia. Myślał, że lepiej przyjść tu, kiedy wszystko będzie jeszcze skąpane w dziennym świetle. Ogarnąć dobrze wzrokiem. Za dnia przemierzać powoli cudzy teren tylko po to, by w końcu odwiedzić samotną, częściowo spaloną ruderę. Ludzie gadali o nim, że jest niespełna rozumu. Wiedział tylko, że po zachodzie słońca staje się innym człowiekiem. Wędrował przez kolejne pomieszczenia, oglądając pozbawione szyb okna, gdzieniegdzie z resztkami firan. Odpadające strzępy tapet z osmalonych ogniem ścian. Szczątki mebli – te, które ocalały z pożaru i miały jakąś wartość, już dawno rozkradziono. To, że dom w ogóle jeszcze stał, zawdzięczał głównie temu, że w promieniu kilku kilometrów rozciągały się jedynie lasy i wzgórza. Wszechobecna woń rozkładu nie zdołała jednak w pełni przykryć tego, co było dawniej. Ciągle miał to przed oczami, całym sobą czuł jego duszę. To był kiedyś piękny dom. Piękny i wyglądem, i ludźmi, którzy w nim mieszkali. Nic dziwnego, kiedy motto tej rodziny brzmiało: ,,Kochać wszystkich, nikogo nie oszczędzać”. Zapewne tym się kierowali, przyjmując go pod swój dach, gdy samotność pod własnym stała się nie do zniesienia. W zamian przyjmował ich zasady, ucząc się podobnie patrzeć na świat. Nieraz zastanawiał się, czemu ludzie tacy jak oni zdecydowali się żyć na uboczu, z jakiej przyczyny tak rzadko ktoś ich odwiedza, a jeśli już, są to krótkie wizyty, w czasie których rozmawia się przyciszonymi głosami, cedząc słowa lub wymieniając przestrogi. Czemu pan domu często wyjeżdża, żeby wrócić po kilku dniach i w ponurym nastroju zamknąć się na długie godziny w gabinecie. Zawsze jednak w końcu wychodził, by przy posiłkach i zabawach z dziećmi opowiadać z błyskiem w oku o swych wielkich planach. Przysłuchując się jego przemowom z boku, niewiele z tego rozumiał. Dlaczego jednak miałoby to interesować kogoś, kto sam nie najlepiej radził sobie z ludźmi? Pewnego razu, po kolejnej dziwnej wizycie, pan domu wyjechał rozradowany. Pojawiła się szansa, nareszcie chcą go wysłuchać. I wkrótce po jego odjeździe w domu zjawili się oni. Pozornie wszystko było w porządku; był wśród nich jej brat, poznawała go. Rodzeństwo powitało się serdecznie. A jednak coś w tych ludziach, którzy z nim przybyli, ,,partnerach w interesach”, kazało nie rzucać się w oczy i obserwować, trzymając broń w pogotowiu. Na szczęście taki człowiek jak on nawet w normalnych okolicznościach nie zwracał niczyjej uwagi. Pod wieczór wszystko stało się jasne. Krewny usilnie nakłaniał ją, by zabrała dzieci i uciekła z nimi. Tłumaczył, że to dla jej dobra, że próbuje ją chronić przed mężem-wariatem, który swoją działalnością stwarza zagrożenie dla otoczenia. Opierała się, jemu wymknęło się kilka słów za dużo. Pozory szlag trafił, zaczęła się szarpać, ,,partnerom w interesach” skończyła się cierpliwość. Po chwili jej brat drgał w kałuży krwi, a ,,wspólnicy" zabrali się do sprawy po swojemu. On i jego odwieczny towarzysz także; ale co przeciw kilku uzbrojonym może poradzić mężczyzna z jednym pistoletem i stary pies? Wszystko rozstrzygnęło kilka strzałów i jedna eksplozja bólu. * * * Chciał powiedzieć, że pojedzie z nim, ale odkąd opowiedział mu, co się stało, żadne słowa nie chciały już przejść przez gardło. Jak mógł wychodzić z taką propozycją ktoś, kto nawet nie potrafił obronić jego rodziny w ich własnym domu i jeszcze ośmielił się to przeżyć? Po prostu nie był tego godny. A fakt, że odtąd utykał, czynił z niego tylko zbędny ciężar. Pan domu zauważył to. Przed odjazdem położył mu rękę na ramieniu. – Antoni – powiedział. – To sprawa między nimi, a mną. Przykro mi, że zostałeś w nią uwikłany. Kochasz ten dom, prawda? Pokiwał głową, bo nadal nie potrafił się odezwać. Coś w tych oczach paraliżowało, choć nie było skierowane do niego. Z całej postaci tylko głos pozostał taki, jak dawniej. Choć i on jakiś powolny, wyważony, jakby balansował na krawędzi. – Tylko dlatego będę miał do czego wracać, że zostanie tu osoba, która to miejsce kocha i o nie zadba. Dosiadł konia i siedział tak przez chwilę, wpatrując się w dal. – ,,Kochać wszystkich, nikogo nie oszczędzać” – powiedział jeszcze głucho, nim spiął wierzchowca i zniknął za wzgórzem. Zawsze miał go prześladować wyraz twarzy jeźdźca w czasie wypowiadania tych słów. Nagle nabrały zupełnie nowego znaczenia. Po latach zrozumiał także, że tak nie wygląda twarz człowieka, który wraca. Wędrował wiele kilometrów po okolicy, nie zważając na pogodę i rwanie w nodze. Parę razy spotykał ludzi, którzy uciekali z przerażeniem na jego widok. Pewnej pochmurnej nocy, gdy wręcz desperacko krążył pomiędzy wzgórzami, zrozumiał wreszcie, że robi to, bo nie może dłużej wytrzymać w domu, w którym wszystko przypomina mu tamte, wciąż niejasne wydarzenia. Noce były najgorsze. Rozrywało go szaleńcze pragnienie działania, przytłaczały samotność i poczucie bezradności. Coraz natrętniej powracało pytanie, kto właściwie był wariatem. I kto teraz nim jest. Gdzieś, niestety nie w niego, uderzył piorun. Tknięty straszliwym przeczuciem zawrócił. Drogę wskazywała coraz wyraźniejsza łuna. Za późno dotarł na miejsce, niemal ciągnąc za sobą odmawiającą posłuszeństwa kończynę. Ogień zdołała ugasić dopiero ulewa. Zdradził ten dom po raz drugi. Uciekł. A dziś, wracając tu znowu, miał wrażenie, że czyni to po raz trzeci. Na progu ostatniego pomieszczenia zatrzymał się raptownie; wyczuł to, jeszcze zanim zobaczył. Wszystko wskazywało na to, że obozowała tu jakaś banda – deski z podłogi zostały pozrywane i razem z pokrywającymi wszystko odłamkami dachu zapewne skończyły jako paliwo do ogniska, po którym pozostał krąg popiołu w centrum ogołoconego terenu. Dookoła walały się śmieci, w tym odłamki porozbijanych butelek. Wzrok przyciągnęło jednak coś znacznie gorszego. Na ścianie wycięte były koślawe litery. Nie czytał ich nawet; ze złości wszystko drgało mu przed oczami. Podszedł i przesunął po znakach palcami, mając wrażenie, że wycinają mu się w ciele. Wyryte zbyt głęboko, żeby zetrzeć ot tak. Trzeba by było tę ścianę po prostu zniszczyć. Wyprostował się gwałtownie. Dopiero teraz w pełni to do niego dotarło. ,,Kochać wszystkich, nikogo nie oszczędzać”. Kochał to miejsce. Tak jak nic i – już nikogo innego na świecie. Nie pozwoli, aby ktokolwiek jeszcze je sprofanował. Ochroni przed bolesnym, powolnym rozkładem, jedynym sposobem, jaki mu pozostał. Słońce już zniknęło za horyzontem, niebo w przerwie między chmurami a ziemią straciło ostatnie ciepłe barwy. Drzewa i wzgórza zlewały się w jednolitą, czerniejącą masę. Czuł, jak mrok z wolna pochłania i jego. Tak. Przyjaciel czekał za wzniesieniem, pilnując ich koni, tak, jak go prosił. Inny pewnie nie umiałby powściągnąć ciekawości, ale oni znali się na tyle, by rozumieć, że ciekawość to w ich przypadkach pierwszy stopień do piekła. – Nareszcie. Już myślałem, że… – Urwał, gdy dostrzegł łunę pożaru. – Co ty… – Posłał mu przerażone spojrzenie. Odpowiedź raczej go nie uspokoiła. Oczy pozostały zimne, ale usta rozciągnęły się w szerokim uśmiechu, ukazując zęby. Przyjaciel odwrócił wzrok i, kiedy ruszyli, nie odrywał już oczu od drogi przed sobą. Cokolwiek teraz myślał, musiał mu zaufać; szczątki nie będą płonęły długo, łuna zgaśnie, a bez jego znajomości terenu nie odnajdą drogi w ciemnościach. On z kolei był o kompana spokojny; nic nie powie. Bo i o czym? O spaleniu starej rudery, która tylko dla jednej, nieistotnej osoby cokolwiek jeszcze znaczyła? O tym, że jednak jest niespełna rozumu? Nawet jeśli, to nie było ważne. Liczyło się to, co zabrał ze sobą – obraz miejsca, które będzie od teraz istniało tylko w nim, w jedynym bezpiecznym ukryciu. Już nic mu nie zagrozi, nikt więcej go nie zbezcześci. – Moje… Jest tylko moje. I właśnie dlatego się uśmiechał.
Piekło zamarzło Kochać wszystkich Nikogo nie oszczędzać To potrzebne jest na świecie Żeby wszystkim lepiej nam się żyło Miłość, jedna miłość! I w tej ważnej chwili" Miłość Miłość - Krzysztof "Zalef" Zalewski Do przeczytania w ok. 2 z najdziwniejszych i najbardziej tajemniczych historii związanych z kryzysem migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej znalazła swój tragiczny finał. Emil Czeczko - żołnierz, który zdradził Wojsko Polskie i stał się gwiazdą reżimowych mediów białoruskich został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu w Mińsku. Według wstępnych ustaleń, przyczyną śmierci było powieszenie. Oficjalny komunikat białoruskich organów ścigania podaje, że rozważane są wszystkie możliwe wersje wydarzeń, włącznie z gwałtownym charakterem śmierci. Na miejsce zdarzenia natychmiast przyjechała ekipa dochodzeniowa. Obecnie prowadzone są oględziny, rejestrowane są ślady, a przedmioty ważne dla śledztwa są zabezpieczane - podają służby białoruskie Na razie nie wiadomo skąd tamtejsze organy ścigania wiedziały o śmierci Czeczki, ani skąd teza o jej gwałtownym przebiegu. Można jednak spodziewać się, że w najbliższym czasie uzyskamy wiele bardzo rzetelnych informacji ze strony Białorusinów. Emil Czeczko był szeregowym w 11. Mazurskim Pułku Artylerii w Węgorzewie. Jako żołnierz Wojska Polskiego zdezerterował pod koniec ubiegłego roku w czasie trwania kryzysu migracyjnego na granicy schronienie na Białorusi, gdzie natychmiast zaczęto go wykorzystywać jako marionetkę reżimu Aleksandra Łukaszenki. Były polski żołnierz opowiadał w białoruskich mediach kuriozalne historie o masowych ludobójstwach, które miały mieć miejsce na granicy. Sam przyznawał, że wykonując rozkazy zabijał 20 osób dziennie, a był świadkiem, gdy polskie wojsko rozstrzelało w lesie 240 migrantów i wrzuciło ich ciała do zbiorowej mogiły. Za dezerterem wyznaczono list gończy. Nie tylko w związku z ucieczką ze służby, ale także ponieważ postawiono mu zarzuty pobicia swojej matki. Przypomnijmy, że jest to człowiek, który zdradził swój kraj, zbiegł na stronę białoruską. W tej chwili wie, że nie ma powrotu do Polski, bowiem czeka go tu długoletnie więzienie nie tylko za dezercję, ale też za wcześniejsze przestępstwa popełnione w Polsce - komentował wówczas Stanisław Żaryn, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Od jakiegoś czasu o polskim dezerterze było cicho. Teraz historia Emila Czeczki będzie mieć swój ciąg dalszy, ale już bez jego udziału. Miłość na wszystkich frontach - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
Utworzono: środa, 3 listopada 2021 Empatia to zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób, umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość. Zdolność empatii okazuje się przydatna w wielu życiowych sytuacjach. Pomaga w relacjach międzyludzkich, ułatwia budowanie więzi przyjacielskich, małżeńskich i rodzicielskich oraz zawodowych. Projekt Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi ma na celu uświadomić ludziom znaczenie empatii w codziennym życiu, w najprostszych rzeczach. Wierzymy, że warto zacząć od podstaw, żeby potem zmieniać świat na lepsze. Na projekt składa się szereg różnorodnych działań: warsztaty, wykłady, spotkania z inspirującymi ludźmi, rozmowy, oraz kampania w tramwajach i przestrzeni miasta.
Czy może być tak , że nie potrafię kochać . ? Wydaje mi się , że nie potrafię nikogo pokochać -,-. Że to uczucie nigdy mnie nie dotyczyło i dotyczyć nie będzie .. * . chodzi o chłopaka. Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2012-09-12 20:06:14. 1 ocena | na tak 100%. 1. 0. Zobacz 10 odpowiedzi na pytanie: Czy może być tak , że
Niesamowite, jak duży wpływ na graczy z całego świata wywarła polska produkcja. Czy w zasadzie produkcje, bo Dziki Gon to nie jedyna część serii, która została 2016 Gaben zaskoczył wszystkich i poza jesienną zabawą w opróżnianie kont bankowych, zafundował nam też zabawę w typowanie najlepszych gier roku. Oczywiście (i na szczęście!) kategorie nie mogły być normalne, jak „Gra roku”, „Najlepsza opowieść” i tak dalej. Zamiast tego mieliśmy na przykład „Najlepsze wykorzystanie zwierzęcia hodowlanego” albo „Łooooo, stary!”. W minionym roku było podobnie, a dziś dostaliśmy listę „Wybór ma znaczenie”Wiedźmin 3: Dziki GonInne wybory padły na:Divinity: Original Sin IILife is Strange: Before the StormDishonored 2The Walking Dead: A New FrontierTak brzmi opis kategorii „Babciny obiadek”, gdzie wygrał…PlayerUnknown’s BattlegroundsPoza tym na obiad zapraszały:Resident Evil 7Alien: IsolationOutlast 2The Evil Within 2Z kolei „Owocem miłości” 2017 roku został…WarframeTeam Fortress 2Path of ExileCrusader Kings IITitan QuestNie do wiary, że zwycięzcą w kategorii „Nie do wiary” jest…Rocket LeagueNie do wiary, ale na listę załapały się też:Saints Row IVSouth Park: The Fractured but WholeGoat SimulatorWolfenstein II: The New Colossus„Kochać wszystkich, nikogo nie oszczędzać”, mówi nam kolejna kategoria, w której najlepszy okazał się…Stardew ValleyDeptały po piętach:Cities: SkylinesTo The MoonAbzuSlime RancherA jeśli kochasz, to „Nie przepraszaj za nic”, gdzie znów Polacy Edycja RozszerzonaNiezmiennie kochamy też:RustMount & Blade: WarbandHunie PopGothic II: Gold EditionJak byście opisali grę z kategorii „Nie do opisania”? Tutaj wygrał…Garry’s ModRównie ciężko było opisać:The Stanley ParableDoki Doki Literature Club!AntichamberPony Island„Wszystkie psy wojny puszczone ze smyczy” to kategoria dla gier, w których nikt nie będzie nam mówił, jak mamy żyć. A wygrał w niej…Just Cause 3Śródziemie: Cień wojnyTotal War: Warhammer IIBroforceRed Faction: Guerilla„Mój senny koszmar”, powiedział każdy, kto przyczynił się do zwycięstwa…Counter-Strike: Global OffensiveSpać nie dały też:Dark Souls IIICywilizacja 6DOTA 2FactorioZatem w kategorii „Dusza Witruwiusza” wygrał…Rise of the Tomb RaiderA Larze deptali po piętach:Nier: AutomataHellblade: Senua’s SacrificeI Am BreadBayonetta„Łooooo, stary! bo czemu nie. Wygrał…The Evil Within 2Ścigany przez:Hotline Miami 2: Wrong NumberAntichamberLunaCPU Invaders„Najlepsza ścieżka dźwiękowa” to chyba jedyna normalna kategoria, w której najlepszy okazał się…CupheadDobrze grali też:Nier: AutomataUndertaleTransistorCrypt of the NecrodancerZa to „Lepsze, niż się spodziewaliśmy” jest…CupheadOraz:Assassin’s Creed: OriginsCall of Duty: WWIIHollow KnightSonic ManiaCuphead Launch Trailer | Xbox One | Windows 10 | Steam | GOGNazwy tych nagród brzmią absurdalnie i tak na pierwszy rzut oka wygląda cała zabawa, ale czy na pewno? Zwróćcie uwagę nie tylko na zwycięzców, ale też pretendentów. Nie ma tam aż tylu gier z 2017 roku, a już tym bardziej dużych tytułów. Gry niezależne, hity z poprzednich lat… Przecież pierwszy Wiedźmin wyszedł w 2007 roku, Rust jest ciągle we wczesnym dostępie, Garry’s Mod to rok 2006, a Cuphead to malutka gra, choć pod egidą też pojawia się pytanie, czy w takich zestawieniach naprawdę muszą pojawiać się tylko gry z danego roku? Czy nie bardziej liczy się to, w co graliśmy? Patrzę po swoim Steamie i widzę, że najwięcej w ubiegłym roku zagrywałem się w starsze tytuły – Elite: Dangerous, Xenonauts, Kerbal Space Program, oba XCOM-y. Jasne, świetnie bawiłem się też przy Ghost Recon: Wildlands, Total War: Warhammer II, nawet Horizon: Zero Dawn był dla mnie dobrą grą, choć znudził po kilkunastu godzinach. Niedawno grałem w Wolfensteina II i „nie pykło”. Doceniam grę Machine Games, ale nie czuję, że odpuszczając ją coś bym stracił. PUBG zapewnił mi trochę zabawy, ale też się w nim nie zakochałem.[fbpost url=" width="500" height="482"]Czytając komentarze pod naszą wczorajszą listą najlepszych gier 2017 roku zarówno na stronie, jak i na Facebooku, pomyślałem, że może to ze mną jest coś nie tak. Może gry przestały mnie już bawić i pora zająć się czymś innym. A potem patrzę na nagrody przyznane przez jedną z największych społeczności graczy na świecie i… i chyba jednak wszystko okej, bo wiele osób myśli podobnie jak Stodolny
The lyrics of Janusz Radek's song "Nie Kocham Nikogo" convey a sense of emotional detachment and freedom. The first few lines describe how sometimes a spark ignites in the singer's imagination from a word or the scent of salt. This suggests that their imagination is sensitive and easily inspired. N, Nefre Nefre - Jedna miłość Ave Częstochowa! Peace and Love ludzie! Piekło zamarzło Kochać wszystkich Nikogo nie oszczędzać To potrzebne jest na świecie Żeby wszystkim lepiej nam się żyło Grupa dla fanów wszelakiej słowiańskości mieszkających we Wrocławiu. Umawiamy się na spotkania, chodzimy razem do muzeów, podrzucamy sobie informacje o ciekawych imprezach i inicjatywach. Wraz z końcem roku Valve zdecydowało się ogłosić plebiscyt Nagród Steama. Poznaliśmy listę nominowanych w dość ciekawych, trzeba przyznać kategoriach. Oddawać głos (każdego dnia w innej kategorii - warto zaznaczyć) możemy od dzisiaj do 2 stycznia. Ogłoszenie wyników nastąpi następnego dnia (3 stycznia). Tak wygląda lista gier:Wybór ma znaczenie (21 grudnia):Wiedźmin 3: Dziki GonDivinity: Original Sin IILife Is Strange: Before the StormThe Walking Dead: A New FrontierDishonored 2Babciny obiadek (22 grudnia)PlayerUnknown’s BattlegroundsOutlast 2Resident Evil 7The Evil Within 2Alien: IsolationOwoc miłości (23 grudnia)Team Fortress 2WarframeTitan Quest Anniversary EditionPath of ExileCrusader Kings IINie do wiary (24 grudnia)Saints Row IVGoat SimulatorSouth Park: The Fractured but WholeRocket LeagueWolfenstein II: The New ColossusKochać wszystkich, nikogo nie oszczędzać (25 grudnia)Stardew ValleyCities: SkylinesSlime RancherAbzuTo the MoonNie przepraszaj za nic (26 grudnia)RustMount & Blade: WarbandHuniePopGothic II: Gold EditionWiedźmin: Edycja Rozszerzona (Wiedźmin 1)Nie do opisania (27 grudnia)Garry's ModThe Stanley ParablePony IslandAntichamberDoki Doki Literature ClubWszystkie psy wojny puszczone ze smyczy (28 grudnia)Just Cause 3Total War: Warhammer IIBroforceRed Faction: Guerrilla Steam EditionŚródziemie: Cień wojnyMój senny koszmar (29 grudnia)Counter-Strike: Global OffensiveDota 2Dark Souls IIIFactorioSid Meier's Civilization VIDusza Witruwiusza (30 grudnia)NieR: AutomataRise of the Tomb RaiderHellblade: Senua's SacrificeI Am BreadBayonettaŁooooo, stary! (31 grudnia)Hotline MiamiLunaAntichamberCPU InvadersThe Evil Within 2Najlepsza ścieżka dźwiękowa (1 stycznia)Nier: AutomataCrypt of the NecrodancerUndertaleCupheadTransistorLepsze, niż się spodziewaliśmy (2 stycznia)Assassin's Creed OriginsCupheadCall of Duty: WWIIHollow KnightSonic ManiaMacie swoich ulubionych kandydatów? Społeczność graczy ponownie przemówiła i wytypowała 13 laureatów najbardziej zabawnych kategorii gier wideo. W przeciwieństwie do innych nagród branżowych, Steam Awards nie dotyczą jedynie nowych tytułów, a tych najbardziej popularnych, które w jakiś sposób zdołały zabłysnąć na gamingowej scenie.
Alfabet dojrzałej kobiety… Dojrzały granat Materiały prasowe Źródło: Materiały prasoweAneta Wojciechowska - oligofrenopedagog. Jej pasją jest praca z osobami z niepełnosprawnościami. Jest autorką książki „Julka – dziewczyna z biglem”. Jej druga pasja to właśnie książki – czyta i pisze. Jej motto – „Kochać wszystkich, nikogo nie oszczędzać”. „Alfabet dojrzałej kobiety…” to książka o miłości: do mężczyzny, do rodziny, do przyjaciół… Do życia!!!Alfabet dojrzałej kobiety… Dojrzały granatNumer ISBNWymiaryOprawaLiczba stronJęzyk
.
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/650
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/58
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/530
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/529
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/759
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/253
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/42
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/637
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/917
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/322
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/176
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/163
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/91
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/885
  • h7ve3mqt2x.pages.dev/716
  • kochać wszystkich nikogo nie oszczędzać